Od Vanessy do Maksa

- Pewnie -odparłam wyciągając telefon.
Szybko zanotowałam numer Maksa i schowałam komórkę do kieszeni.
- To ja będę lecieć -pożegnałam się z chłopakiem i Aleksem- Do zobaczenia
Wyszłam na zewnątrz żałując, że nie mieszkam bliżej. Lało strasznie mocno, a jakby tego było mało ciszę co chwilę przerywał głośny grzmot.
- Lepiej być nie mogło -burknęłam zakładając kaptur.
Szybkim krokiem pokonałam drogę do domu i cała przemoknięta weszłam do środka.
- Serb...no nie -westchnęłam na widok psiaka ciągnącego w pysku smycz.
Jak widać jemu ta okropna pogoda w ogóle nie jest przeszkodą do spaceru.
- No dobra, ale tylko na chwilę. -przypięłam smycz do obroży Serba i zniosłam go po schodach na dół.

Maks?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz