- Ok -kiwnęłam głową- Ale może napijesz się czegoś innego? -zniknęłam za barem nim cokolwiek zdążył odpowiedzieć.
Wyłożyłam na blat dwie szklanki i nalałam soku. Chwyciłam je w dłonie i pomaszerowałam do stolika przy którym siedział Maks.
- Proszę -podałam mu napój
- Dzięki -odparł biorąc pierwszy łyk
Przez najbliższe pół godziny udało nam się spokojnie porozmawiać i pośmiać. Czas leciał naprawdę szybko i nim się obejrzałam w klubie zrobił się już ogromny ruch.
- Van! Co ty robisz? Wracaj do pracy! -usłyszałam krzyk brata
- Oh, zaraz! -odkrzyknęłam- Spotkamy się jeszcze? -spytałam Maksa podnosząc się z krzesła.
- Na pewno.
- Może jutro w parku -spytałam- Pójdziemy gdzieś i pogadamy...
- Van! -jeszcze raz usłyszałam krzyk Tiago
- Yh...To narazie -powiedziałam żegnając się z chłopakiem.
Maks?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz