Rano po tym jak zdążyłem się już ogarnąć i zjeść śniadanie chwyciłem smycz Max'a i wyszedłem z nim na spacer. Maszerowaliśmy środkiem miasta aż w końcu przechodząc koło placu natknąłem się na typka, który dzień wcześniej napastował Emily. Co więcej on także mnie rozpoznał.
- Radzę ci gówniarzu byś trzymał się z dala od nie swoich spraw -powiedział mijając mnie.
- A ja radzę nie nachodzić młodych dziewczyn gdzieś w ciemnych zaułkach, bo takiego typka jak pan można uznać za gwałciciela. -burknąłem od niechcenia.
- Jeszcze pożałujesz... Módl się by mnie więcej nie spotkać, bo będziesz miał przechlapane.
- Już się boję -przewróciłem oczami i ruszyłem dalej zostawiając za sobą wściekłego mężczyznę.
Emi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz