- Cześć. - uśmiechnęłam się.
Chłopak ruszył przed siebie, ja zapięłam Sauberowi smycz a Brego wzięłam na ręce i powolnym krokiem wróciliśmy do domu. Tam zjedliśmy obiad, no i w sumie nie miałam czasu na nic więcej gdyż musiałam iść do klubu. [...] Następnego dnia, wieczorem Maks zaproponował mi wspólne wyjście, a jako że jakiś czas się nie widzieliśmy, zgodziłam się.
- Serio? Nie mogliśmy iść do kina? - spytałam widząc jak otwiera przede mną drzwi do knajpki.
- Nie marudź. Mają dobre sorbety. - stwierdził.
Westchnęłam pod nosem i weszłam do środka, było ciemno, jedyne światło dawały kolorowe światełka, grała dość głośna muzyka. Zamówiliśmy, ruszyłam aby zająć stolik lecz nagle ktoś złapał mnie za nadgarstek. Pierwsze co pomyślałam? Rey. Lecz na szczęście okazał się być to Tiago. Siedział z jakimiś swoimi kolegami.
- Nie przywitasz się? - uśmiechnął się lekko.
- Hej, nie zauważyłam cię. - odwzajemniłam gest.
- Ciebie o coś prosić to... - powiedział podchodząc do mnie a w ręce trzymając tackę z dwoma sorbetami.
- Twój chłopak? - spytał dziwnym tonem, który pierwszy raz słyszałam.
- Brat. - wtrącił się, ciągnąc mnie lekko w stronę wolnych stolików.
- Tak, widzimy się jutro? - spytałam. Chłopak jedynie skinął głową, uśmiechnęłam się lekko i ruszyłam za Maksem.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz