Zaczepił mnie na chwilę znajomy i gdy poszedł, Brego gdzieś zwiał. Zaczęłam go nawoływać i latać po parku jak głupia. W końcu zauważyłam jak bawi się z jakimś psem, dopiero po chwili zorientowałam się że to Max.
- Głuptasie, musisz mnie tak straszyć? - spytałam biorąc szczeniaka na ręce.
- Niezły z niego uciekinier. - stwierdził chłopak, zapinając swojego psa na smycz.
- Na chwilę go z oczu nie można spuścić. - uśmiechnęłam się lekko.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz