- Nie ma sprawy. Nie czekałam długo -powiedziałam wstając z ławki- A to kto?
- Aleks -odparł głaszcząc psa po łebku- On też chciał iść.
Podrapałam zwierzaka za uszami obserwując jak macha ogonem z radości.
- Chyba cię polubił
- Mam nadzieję -uśmiechnęłam się- Bo nie chciałabym mieć w nim wroga.
Wprawdzie Aleks nie był większy ode mnie ale i tak jak na psa był dość rosły. No i te kły...
- To idziemy? -spytał Maks
- No pewnie
Ruszyliśmy alejkami w parku wolnym krokiem. Z początku panowało między nami milczenie jednak chłopak szybko je przerwał.
- Długo tu mieszkasz?
- Przeprowadziłam się jakiś miesiąc temu
- Gdzie mieszkałaś wcześniej?
- W Australii -zaśmiałam się widząc minę Maksa- Tak, tak daleko, prawda?
- No rzeczywiście.
- A ty gdzie mieszkałeś wcześniej?
- W Niemczech, czyli nieco bliżej niż ty -uśmiechnął się
- No racja. Masz rodzeństwo?
Maks?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz