Od Vanessy do Maksa

Złapałam w ręce swój kubek z gorącą czekoladą i wzięłam spory łyk. Tu było tak ciepło i miło, że nie dziwiłam się, że moi nowi znajomi są tu stałymi bywalcami.
- Ten koleś, którego powaliłeś w barze -zaczęłam spoglądając na Maksa- Trenujesz może sztuki walki?
- Nie -zaśmiał się- Jestem antyterrorystą.
Uniosłam brwi do góry ze zdziwienia. Tego nigdy bym się nie spodziewała.
- Ciężka robota?
- Czasem. Ale w sumie nie jest tak źle jak się może wydawać.
Wzięłam kolejny łyk i spojrzałam na Aleksa, który już kończył soje zamówienie.

Maks?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz