Od Tiago do Emily

[...] Spojrzałem na zegarek. Dochodziło południe. W domu nie miałem nic do roboty, a strasznie mi się nudziło, więc postanowiłem wyjść gdzieś. Podszedłem do szafy i wyciągnąłem z niej kilka ubrań. Po chwili miałem już na sobie czarną koszulkę z Nirvany, dżinsy i ciemnoszarą bluzę z kapturem.

  
Zagwizdałem cicho wychodząc na korytarz i kilka minut później przede mną stał już Max. Wziąłem go na ręce i zniosłem po schodach na dół. Pod klatką wypuściłem go na ziemię i zapiąłem smycz po czym skierowałem się do parku, a konkretniej nad tamtejsze jezioro. Po niecałym kwadransie byłem na miejscu. Oparłem się o krawędź mostu i spuściłem psa ze smyczy tak by mógł swobodnie pobiegać po trawie. Niedługo potem znajome szczekanie odezwało się od strony jeziora. Zerknąłem w tamtą stronę i zobaczyłem Max'a biegnącego w moją stronę. Nie był jednak sam. Obok niego radośnie podskakiwał Brego.
- Cześć mały -przywitałem psiaka- Zgubiłeś może Emily?

Emi?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz