Zagwizdałem cicho wychodząc na korytarz i kilka minut później przede mną stał już Max. Wziąłem go na ręce i zniosłem po schodach na dół. Pod klatką wypuściłem go na ziemię i zapiąłem smycz po czym skierowałem się do parku, a konkretniej nad tamtejsze jezioro. Po niecałym kwadransie byłem na miejscu. Oparłem się o krawędź mostu i spuściłem psa ze smyczy tak by mógł swobodnie pobiegać po trawie. Niedługo potem znajome szczekanie odezwało się od strony jeziora. Zerknąłem w tamtą stronę i zobaczyłem Max'a biegnącego w moją stronę. Nie był jednak sam. Obok niego radośnie podskakiwał Brego.
- Cześć mały -przywitałem psiaka- Zgubiłeś może Emily?
Emi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz