- Tak, wszystko z nim ok. - powiedziałam po chwili namysłu.
Chyba musiałabym go jakoś efektownie spławić, żeby w końcu dał mi spokój. Ale... czy to w ogóle możliwe? Z tego co mi wiadomo, on nigdy nie odpuszcza dopóki nie osiągnie tego czego chce. Ale przepraszam bardzo, nie dam się zeszmacić, mam swoją godność.
- Jesteś pewna, że nie chcesz mi powiedzieć kto to był? - spytał obojętnie.
- Praktycznie go nie znam, chce żebym zrobiła dla niego coś, czego nie chce. - wyjaśniłam podnosząc z ziemi telefon.
Super, rozbita szybka... niedługo to ja z domu przestanę wychodzić.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz