- "I tak musiałam wyjść jeszcze z psem" -odpisałam i zdjęłam z siebie przemokniętą kurtkę.
Ściągnęłam buty i zostawiwszy je w korytarzu weszłam do kuchni. Usiadłam na fotelu pozwalając Serbowi wskoczyć na moje kolana. Po chwili mój telefon znów się odezwał.
- "Nie zazdroszczę." -przeczytałam na głos.
- "Bo nawet nie ma czego ;) To jak spotkamy się jutro?"
- "Z chęcią"
- "O której kończysz pracę?"
Maks?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz