- Acha.... -postanowiłem nie wnikać w to co to była za sprawa, której dziewczyna nie chciała wykonać- Tiago.
- Emily -uścisnęła dłoń, którą do niej wyciągnąłem.
- Jakby ten facet dalej cię nachodził, a chciałabyś pomocy -wskazałem na budynek, w którym mieszkam- To wal śmiało.
Emily uśmiechnęła się lekko wciąż oglądając zniszczony telefon. Z tym niestety nie mogę jej już pomóc. Wyszedłem na główną ulicę i skręciłem za róg na małe, obskurne osiedle, na którym mieszkał mój znajomy. Postanowiłem sobie do niego wpaść i wypić, no i może wracając znów spotkam tę dziewczynę, bo swoją drogą nie była taka zła.
Emi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz