Zjadłam płatki, jeszcze przedtem nakarmiłam Brego i Saubera. Po posiłku, wyszłam z domu kierując się na najbliższy sklep, musiałam kupić mleko i parę innych rzeczy. Gdy szłam spokojnie ulicą, niespodziewanie ktoś wciągnął mnie do jakiegoś zaułka, był to oczywiście Rey.
- Czego chcesz?
- Zdecydowałaś się już?
- Nie! Nie, nie i nie, nie zgodzę się na to. - zmarszczyłam brwi, mężczyzna spojrzał na mnie gniewnie. - Nie boję się ciebie. - skłamałam.
- Zobaczymy. - zaśmiał się głośno, złapał mnie za nadgarstek i przycisnął do ściany.
- Puść, to boli! - warknęłam.
Chciał już coś powiedzieć, jednak przerwało mu chrząknięcie jakiegoś chłopaka. Puścił mnie.
- Policzymy się później. - powiedział cicho, tak, żebym tylko ja go usłyszała.
Odszedł, zniknął za ścianką.
- Dzięki. - powiedziałam kierując wzrok na chłopaka, łapiąc się za nadgarstek a następnie obie dłonie chowając do kieszeni bluzy.
Tiago?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz