Od Maksa do Vanessy

- Niebezpieczna praca. - stwierdziła po chwili ciszy.
- Może czasem... ale nie przeszkadza mi to. Trochę adrenaliny w życiu się przydaje. - uśmiechnąłem się lekko.
Dziewczyna odwzajemniła uśmiech i wzięła kolejny łyk gorącego napoju, w pewnym momencie zaczęło lać a niebo rozjaśnił piorun i zaraz za nim słychać było grzmot. Aleks wyciągnął sobie jedną chusteczkę i położył i ją na kolanach po czym zaczął piszczeć.
- Gorzej jak z dzieckiem... - westchnąłem i wytarłem mu pysk. - Jak by ten koleś, albo jakiś inny zaczął cię nachodzić, no albo po prostu chciałabyś się spotkać... może dam ci swój numer? - zaproponowałem z lekkim uśmiechem.

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz